elwin013's blog

kawałek sieci młodego geeka

Witaj na moim blogu. Nazywam się Kamil elwin013 Banach. Jestem dwudziestokilkuletnim pasjonatem komputerowym z okolic Zamościa. Aktualnie na emigracji w Warszawie - studia na Wojskowej Akademii Technicznej.

Gry MMO – ich mała ojczyzna

„Jakbym się czuł gdybym stracił konto? Nie wiem, tak trudno to opisać jak na przykład trudno by było opisać co bym czuł gdyby zmarli mi rodzice.”

Gry MMO (Massive Multiplayer Online) – dla jednych tylko rozrywka raz na jakiś czas, dla innych drugie życie, ale zdarzają się też tacy, dla których liczy się tylko gra. MMO to gra komputerowa, która rozgrywana jest jednocześnie przez miliony graczy z całego świata. Nie ma znaczenia czy mieszkasz na wsi, czy w mieście – wystarczy, że masz odpowiedni komputer, łączę, grę i już po chwili możesz zanurzyć się w wirtualnym świecie. W jednych zabijasz potwory włóczące się po przeróżnych krainach, w drugich innych graczy, w jeszcze innych możesz nawet otworzyć własny biznes. Ale główny cel jaki najczęściej narzucają sobie gracze to zdobycie określonych itemów (przedmiotów) oraz wbicie określonego lvla (poziomu postaci). Niestety z biegiem czasu niektórzy tracą kontrolę nad tym „hobby” i ich jedyną myślą jest zalogowanie się i zdobycie trochę expa (punktów doświadczenia, wymaganych do osiągnięcia kolejnych poziomów).

Wirtualny, lepszy świat

Co jest takiego wciągającego w tych grach? Czemu ludzie są gotowi wydawać prawdziwe pieniądze, aby tylko postać, którą sterują, była lepsza od innych, wyglądała lepiej, miała lepszy ekwipunek? Spytałem o to nałogowego gracza Guild Wars – gry stworzonej przez studio ArenaNet, w której mamy dostępne dwa tryby – walkę przeciw innym graczom (PvP) oraz przeciw potworom (PvE). Zastanawiające jest to co napisał (zachowana oryginalna pisownia): „daje mi to co kazdemu, oderwanie sie od gorszego swiata i zasiądnięcie przed grą”. Ile jest w tym prawdy? Czy nasz świat jest naprawdę taki szary? Co sprawia, że ludzie wcielając się w wirtualnych bohaterów zapominają o prawdziwym świecie (Real Life – RL)?

„Znalazłem fajną grę, pogramy?”

Początki są często takie same – znajomy pokazuje nową grę lub przyszły gracz znudzony bezcelowym siedzeniem przed komputerem, szukając rozrywki trafia na portal prowadzony przez innych graczy. Zaczyna się ekscytacja możliwością stworzenia własnego bohatera (być może maga, wojownika, czasem nawet łotrzyka), wygenerowanym komputerowo światem, możliwościami interakcji z innymi graczami. Dochodzi do sytuacji gdy zdobycie, „wbicie”, kolejnego poziomu jest ważniejsze od snu, od pójścia do szkoły. „Angażują się na tyle mocno, że zaczynają zaniedbywać znajomych w realu, zamykają się w sobie, wykorzystując każdą wolna chwilę na grę.”, mówi Emilia, uczennica jednego z zamojskich liceów, „Według mnie nastolatkowie mają ogromna chęć wybicia się ponad przeciętność, bycia kimś niezwykłym, wynika to często z naturalnych dla tego wieku kompleksów. Niektórzy wyróżniają się strojem, inni angażują się w różne zajęcia. A gdy zaczynają grać dochodzą do wniosku, że w grze o wiele łatwiej jest to marzenie o własnej wyjątkowości zrealizować.”

Gracz zapomina o podstawowych obowiązkach. Jest opanowany chęcią ulepszenia postaci, stania się kimś potężniejszym w grze, bo chce imponować innym graczom. Ale czy naprawdę jest czym? Chyba tylko wśród innych graczy – nie podejdzie przecież do dziewczyny i nie powie „Mam Magma Plated Battlearmor na europejskim serwerze. Pójdziemy na szejka?”

„Jestem Szymon i mam paladyna na 80lvl”

World of Warcraft - zrzut ekranu dzięki uprzejmości Świstaka

W miarę upływu czasu gracz coraz bardziej przywiązuje się do swojego chara (wirtualnej postaci), którą wykreował w grze. Zaczyna wydawać prawdziwe pieniądze aby ją ulepszyć, aby osiągnąć więcej, mieć większe możliwości i być lepszym niż inni. Idealnym przykładem jest tu Premium Account w Tibii, który między innymi daje dostęp do dodatkowych terenów, przedmiotów, zwiększa regeneracje hp, many (punktów życia, punktów magii). Młodsi gracze nierzadko okłamują swoich rodziców, aby zdobyć pieniądze na tego typu dodatki do gry. Gra staje się na tyle wciągająca, że niektórzy rezygnują z wyjścia ze znajomymi, aby uczestniczyć w evencie (specjalnym wydarzeniu przygotowywanym przez osoby współpracujące z twórcami gry), wolą kupić sobie coś do gry niż pójść do kina na film.

Z czasem uzależnienie prowadzi do patologii. Swego czasu głośno było o szesnastoletnim graczu Tibii, którzy pobił swoją matkę za to, że odłączyła mu prąd przez co jego postać zginęła. Co sprawia, że człowiek jest gotów zaatakować swoich bliźnich z powodu niepowodzenia w grze? Rozmawiając Andrzejem, uzależnionym od gry Guild Wars, spytałem o to, jak spędza czas po lekcjach. Jego odpowiedź, „Jem, śpię, gram, chodzę do toalety” specjalnie mnie nie zaskoczyła. Bardziej mnie mnie zszokowała następna na kolejne pytanie, „Jakbyś się czuł gdybyś stracił konto?”, która brzmiała „Nie wiem, tak trudno to opisać, jak na przykład trudno by było opisać co bym czuł gdyby zmarli mi rodzice.” Co sprawia, że młody człowiek przyrównuje stratę czegoś wirtualnego, nie istniejącego w realnym świecie, do straty bliskich osób? Czy to już nie jest skrajne zatracenie się w nieprawdziwym, stworzonym przy pomocy komputerów, świecie?

Zgrywając twardziela

Nie jest to reguła, ale można zauważyć, że część graczy to ludzie nieśmiali. Osoby, które boją się wyjść i rozmawiać z ludźmi. Często pełne kompleksów. Zamykają się w domu, kreując w sieci, w grze postać, do której chcieliby być podobni w rzeczywistości. Będą odgrywali Casanovę, macho, który nikogo się nie boi i inne tego typu postacie. Na czas rozgrywki chcą poczuć się kimś innym, kimś lepszym. „Rozumiem, że ktoś może źle się czuć sam ze sobą, a taka gra w jakiś sposób mu pomaga. Chociaż według mnie to nie jest sposób na zwalczenie tego problemu, raczej tylko go pogłębia.” zwraca uwagę Emilia. Zgrywanie bohatera w świecie wirtualnym sprawia, że tracą zainteresowanie światem realnym. Nie próbują zmienić w sobie tego co w życiu codziennym powoduje, że czują się gorsi niż inni.
Nie można jednak porównywać gier MMO z RPG (Role Playing Game, gra w odgrywanie ról) – w tej drugiej gracze się ze sobą spotykają, widzą się, rozmawiają ze sobą w prawdziwym świecie, a cały świat jest tym co opowie Mistrz Gry, a gracz sobie wyobrazi.

Problem XXI wieku?

Z biegiem czasu uzależnienie od gier MMO staje się coraz poważniejszym problemem społecznym. Już teraz zdarzają się przypadki śmierci z wycieńczenia spowodowanej długą grą bez przerwy. Tego typu ofiarami są najczęściej obywatele krajów azjatyckich – Chin, Korei, Japonii. Być może za te kilka lat podobne sytuacje będą się zdarzały w naszej okolicy? Czy będziemy mogli coś na to poradzić? Czy będziemy umieli pomóc uzależnionym od wirtualnych światów? A może i Ty masz tego typu znajomych?


Podziel się z innymi!

    5 komentarzy do “Gry MMO – ich mała ojczyzna”

    Ciekawy tekst. Nie rozumiem jak ludzie zdolni są do tracenia tak dużej ilości czasu na takie nudne gry polegające na grindzie. W mmo grałem kilka : w Tibie do 11 lvl, w WoWa do 26, w Metin 2 do 10 lvl, jedynie w GW osiągnąłem maksymalny poziom. Nigdy nie byłem w stanie grać więcej, ponieważ te gry polegają ciągle na robieniu tych samych rzeczy.

    Reportaż faaajoowy, gdyby to było w szkole, dałbym pięć! Co to za postać na tych skrinszotach? Jako były uzależniony od wowa, mogę powiedzieć, że jest świetna! : D A ta Emilia... Nie zna się i tyle, jak nie grała, to o czym mówi : P Andrzej++;

    Tekst fajny i o ważnym problemie, który mnie (na szczęście?) nie dotyczy. A Świstak jest zwyczajnie zazdrosny :P

    Jestem zazdrosny, bo nie ma nic o mnie, też byłem uzależniony : < Świetne miejsce na trolling, Elwin, przyprowadzić Ci tu Msichala i Jarzynkę? = )

    Zostaw komentarz